Fakty i mity na temat zarabiania w necie.
Dodane przez piotr70 dnia Styczeń 20 2013 11:51:22
W dobie kryzysu gospodarczego dobra praca wykonywana w zaciszu domowym, a do tego jeszcze przynosząca regularne zyski, wydawałaby się idealnym rozwiązaniem. Niestety rzeczywistość jest inna - w sieci jest więcej pracodawców niż pracowników, a co za tym idzie wszystkie te biznesy wydają się być tylko wirtualne.
Rozszerzona zawartość newsa
W dobie kryzysu gospodarczego dobra praca wykonywana w zaciszu domowym, a do tego jeszcze przynosząca regularne zyski, wydawałaby się idealnym rozwiązaniem. Niestety rzeczywistość jest inna - w sieci jest więcej pracodawców niż pracowników, a co za tym idzie wszystkie te biznesy wydają się być tylko wirtualne.

Bardzo często natrafiamy w sieci na różnego rodzaju oferty pracy. Niektóre z nich nawet dają nam "gwarancję" na pewny zarobek. Proponowane kwoty to nie jakieś stawki za godzinę czy sztuki - są to często tysiące złotych bądź nawet dolarów czy euro.

Kto nas nabiera i co z tego ma?
Z forów internetowych czy serwisów ogłoszeniowych w dziale zarabianie przez internet aż wylewają się bzdury. Gdyby wszystkie te cudowne oferty naprawdę proponowały coś sensownego i dawały faktycznie możliwość zarobienia tego, co obiecują, na Ziemi mielibyśmy raj. Większość z tych ofert to powielane poprzez tzw. viral marketing bądź MLM (multi level marketing) oferty programów partnerskich, które opierają się na wpłatach za przystąpienie do nich nowych użytkowników. Ktoś zainteresowany tematem wchodzi do programu, płaci "wpisowe" (10$ -30$) i podekscytowany obiecanymi tysiącami szuka kolejnych naiwnych. W międzyczasie stwierdza, że jego praca nie ma sensu, bo po 2 - 3 miesiącach zarobił zaledwie kilka dolarów, których nawet nie może wypłacić, gdyż próg wypłaty to 200$. Co robi? - Rezygnuje... ale biznes kręci się dalej, bo kolejni naiwni, których przekonał wpłacili "wpisowe" i szukają swojej szansy.

Ta strategia wymyślona została w USA i Kanadzie, gdzie stanowi motor napędowy wielu biznesów sieciowych. W Polsce widać już pierwsze próby jej wdrażania, dlatego uważajmy na tych, co obiecują nam "złote góry" w zamian za dostęp do naszego konta Pay Pal czy karty kredytowej. Niech nas nie zwiedzie fakt, że teoretycznie można wszystko wypróbować za darmo.